czwartek, 2 lipca 2015

Rozdział 1

Siedziałam na parapecie w swoim pokoju i patrzyłam na kropelki deszczu spływające po szybie. Płakałam. Znowu zostałam zraniona, nie wiem czemu ten świat jest przeciwko mnie. Staciłam przyjaciela. Powinnam być teraz na jego pogrzebie, ale nie bo moja kochana mamusia(czujecie ten sarkazm?) dostała pracę w Londynie. Moja starsza siostra Eveline była zadowolona wraz z mamą, a ja? Nie miałam nic do powiedzenia. Nic, a nic. Nawet nie pozwoliły mi dojść do słowa. Zawsze tak jest jeśli Anastazja chce czegoś to nikt jej nie wysłucha. Mam dość tego świata.
-Anastazja!!-darła sie moja siostrunia. Starłam łzy żeby nie widziała, że płakałam bo znowu by mnie wyzwała od beksy.-Ana do cholery zejdz na dół!!-znowu usłyszałam jej krzyk. Zeskoczyłam z parapetu. Pewnie mama wyszła, a Eveline sprowadziła sobie kogoś do domu z resztą jak zawsze. Mieszkamy w Londynie od 2 miesięcy i dalej w szkole nikogo nie poznałam. Wszyscy są z dala ode mnie. Zszłam na dół.
-Co?-zapytałam z rękoma podpartymi o biodra i spojrzałam na sofę. Siedziało na niej chyba 5 osób plus moja siostra. Spojrzała się na mnie złowrogo.
-Może troche grzeczniej?-warkneła. Przewróciłam oczami. -Mama wyszła więc dom jest cały mój, a ty masz mnie słuchać.- Jak zawsze-powiedziałam sobie w myślach-Słuchasz mnie wogóle?- zapytała.-Tak szmato słucham!-chciałam już to powiedzieć, al się powstrzymałam.
-Tak słuchamCię?
-Więc tak to nasi sąsiedzi będą dzisiaj u nas nocować bo matka będzie za tydzień, ponieważ pojechała w delegacje z szefem.- no to pieknie już po mnie tydzień z tym potworem. Uśmiechneła sie.
-Ale jak to? Czeemu mi nic nie powiedziała/- z mamą byłam najbliżej, a teraz mi nawt nie powiedziała o niczym.
-Tak to. Nie mówiła bo byłaś zbyt zajeta Luke'iem.- opadła mi szczena. Skąd ona wie? Zamrugałam kilka razy, a wszyscy patrzyli się na mnie.
-Skąd wiesz?-załamał mi sie głos. Eveline podeszła do mnie i się zwycięsko usmiechneła.
-Mała, ja zawsze się wszystkigo dowiem.- pokazała mi Mój Pamiętnik?! Skąd ona go ma?! Teraz to przeekroczyła granice. Chciała mnie skompromitować przed jej znajomymi.
-Jak mogłaś?!- podeszłam do niej  i chciałam zabrać jej Mój Pamiętnik, ale odepchnła mnie od siebie. Odtworzyła na jakiejś stronie i zaczeła czytać.
-"Luke jest taki miły dla mnie, nigdy nikt poza nim taki nie był"."On jest boski zabrał mnie na przejażdżkę".- kolejną stronę przewineła.- "Chyba się w nim zakochałam"- miałam łzy w oczach. Kolejna strona.-"On był dla mnie jak starszy brat, zawsze mogłam z nim o wszystkim porozmawiać, al teraz już go nie ma i nie bedzie. Kocham Cię Luke'i". Jesteś żałosn. Wiesz, że się ze mna przespał? Hym powiedział Ci?!- zrobiłam zaskoczoną minę. Co?! Że jak?! Miałam łzy w oczach. Ona wiedziała w jaki punkt trafić. Upadłam na kolana. - Jak się czujesz co?!-pociągneła mnie za włsy bym spojrzała na nia. Zawyłam z bólu.- Wiesz co?!-pociągneła mocniej.-Jesteś niki, jesteś zwykłym śmieciem.-wykrzyczała mi w twarz. Płakałam i nie mogłam przestać.
-Eveline zostaw ją! To twoja siostra jak możesz  tak o niej mówić!-zobaczyłam ładną blondynkę. Wstała i podeszła do Nas.-Wiesz jak się teaz ona czuje?! Skrzywdziłaś ją i to nawet nie raz. Cały czas widzę jak sprawiasz jej ból!Ona do chuja nic Ci nie zrobiła,a ty się mścisz!Wiesz co? Powiem wszystkim w szkole, żeby sie nikt do Ciebie nie odzywał, a wiedz, że mam wikszą władzę niż ty!-warkneła do Eveline. Ev póściła moje włosy więc mogłam uciec do pokoju, po drodze zabrałam jeszcze Mój Pamiętnik. Zamknełam się w pokoju i usiadłam na parapecie. "Jesteś nikim" cały czas miałam to w głowie. Przecież nic nie zrobiłam. Wstałam z parapetu i poszłam do łazienki poszukałam mojej "przyjaciółki" teraz jej potrzebowałam. Nalałam do wanny wody, wyjełam żyletkę i weszłam do wanny. Woda była w cholerę goraca. Oparłam się o nią i zrobiłam pierwsze cięcie. Drugie, trzecie po trzech skończyłam liczyć.
-Luke'i idę do Ciebie.-przymknełam oczy, a po chwili usłyszałam krzyki.
-Ana odtwórz drzwi!!- usłyszałam chyba głos blondynki.-Anastazja do cholery odtwórz te pieprzone drzwi!!-chwila ciszy.-Conor wywarz drzwi i to już!-usłyszałam huk. Zamknełam oczy i nie czułam już tego bólu. Było mi dobrze.
-Boże Ana!-chciałam odtworzyc oczy, ale nie mogłam były zbyt ciężkie. Poczułam po chwili, że zostaję wyjęta z z wanny przez umięśnione ręcę.
-An odtwórz oczy. Harry dzwoń po pogotowie i to już!!- usłyszałam męski głos. W końcu nic nie czułam..



 ....................................................................................
Oto pierwszy rozdział :) Mam nadzieję,że Wam się podoba. Jeśli przeczytałaś/eś proszę o komentarz. Następny rozdział już niedługo. <3

3 komentarze:

  1. Hey, troche krótki, ale jak na pierwszy rozdział bardzo fajny.
    Chciałam ci tylko powiedziec ze szkoda ze nie zrobiłaś Prologu... no ale twój wybór, bo teraz mnie się tak zdaje że czytam i nie wiem o co chodzi. Własnie te informacje która zawarłas że ma siostre i mame która z sarkazmem kocha bohaterkę..
    No i jak piszesz dialog to rób spacje miedzy myślnikami.
    Ja mam tyle uwag, a teraz ide czytać 2. Nie bierz sobie tego do serca co napisałam, bo ja też robie czasem takie błedy, ale moze się poprawisz.
    Zostaje fnką tego bloga, mozesz mnie informować? Ja cię zaprosze na fb, ok?
    Wejdz na mojego :*
    http://zacznijmy-od-poczatku.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. CUDOWNY 😁😁😁
    LOFFCIAM 😘

    OdpowiedzUsuń