Obudził mnie hałas z dołu. Wstałam i zeszłam tak gdzie dobiegały te cholerne hałasy. Zobaczyłam bałagan w kuchni.
-Co wy żeście narobili?!-krzyknęłam i zaraz wszyscy się obrócili w moją stronę.
-My?Nic.Gotujemy.-odezwał się Niall.
-Właśnie widzę.-powiedziałam podchodząc do nieego.-A gdzie Zayn?-zapytałam sprzątając.
-Poszedł zapalić i kazał nam to posprzątać.
-Hahaha.-wybuchłam
śmiechem. Bo Niall dostał od Loui'ego mąką w twarz. I tak rozpętała się
wojna na na mąkę. Rzucaliśmy się nią dopóki do kuchni nie weszli Luk i
Zayn.
-Co tu się do cholery dzieje?!-zapytał Zayn.
-To on/a
zaczął/a-wszyscy pokazaywali na siebie. Ja na Niall'a Niall na Lou, Lou
na Hazze. Hazz'a na mnie.Aaron na Hazz i to komicznie wyglądało. My w
mące wytykający się nawzajem.
-Dobra to ja zacząłem-powiedział Lou.
-Macie to posprzątać,a Anastazja idzie się okąpać.-powiedział Zayn.
-Mogę im pomóc.-powiedziałam.
-Bez dyskusji Ana pod prysznic.
-Nie będziesz mi rozkazywał Zayn.-warknęłam. Zaczełam pomagać im sprzątać.
-Ona jak ma coś zrobić czy pomóc to to zrobi.-powiedział Luke. Podszedł do mnie brunet i przewiesił przez ramię.
-Zayn
debilu póść mnie!Zaaayyynnn!-krzyczałam na niego bijąc go po plecach.
Po chwili sie poddałam bo nie było sensu krzyczeć czy bić go bo ta ciota
i tak by mnie nie póściła. Postawił mnie na podłożu.
-Idz się okąp.-powiedział wskazując na drzwi od łazienki.I wtedy wszedł Luke.
-Nie
pójdę. Najpierw chcę im pomóc też nabałaganiłam.-powiedziałam chcąc go
ominąć,ale złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie.Zaprowadził
mnie do łazienki.
-Pomóc Ci się rozebrać czy rozbierzesz się
sama?-zapytał,a za nim stał Luke'i. Nic nie odpowiedziałam tylko
skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej.Zayn podszedł do mnie i zaczął
rozpinać guziki koszuli.Kiedy skończył chciał zdjąć ją ze mnie, ale
zaprotestowałam.
-Sama to zrobię.-powiedziałam.-Możecie już iść.-pokazałam na drzwi.Zayn podszedł do wanny,a Luke do mnie.-Co wy robicie?
-Pogadamy
sobie bo musimy.-powiedział Luke'i i zaczął zdejmować ze mnie koszule.
Nie wiem jak on to zrobił.Złapał za zapięcie stanika,ale go
zatrzymałam.Zobaczyłam,że Zayn już nalał wody i do tego jakieś
olejki.Podszedł do mnie i złapał za ramiączko i lekko je zsunął.
Pocałował mnie w ramię.
-Wchodz.-uśmiechnęłam się do niego delikatnie.
-Odwródzcie
się.-powiedziałam- Nie podglądać.-rozebrałam się i weszłam do
wanny.Chłopaki się odwrócili i podeszli do mnie.Zayn był po mojej
prawej,a Luke po lewej.
-Wiem,że Zayn Ci już powiedział kim jest
tak samo jak Niall. Jesteśmy aniołami i ty też nim jesteś,ale silniejsza
jesteś od Nas. Musisz wybrać pomiędzy jasnością,a
ciemnością.-zmarszczyłam brwi.
-Powoli i od początku.-brunet westchnął.
-Elizabet
i Eveline to nie twoja rodzina.Masz brata, nazywa się Liam Payne.
Twoimi rodzicami są anioły.Ian czyli twój tata jest upadłym,a Barbara
czyli twoja matka jest białym aniołem.Chcieli Cię chronić od
niebezpiecznych osób.-przerwałam mu.
-Okey,a kiedy będę mogła się z nimi spotkać?
-Niedługo.-powiedział Luke.
-Możesz kontynuować.
-Teraz my.-spojrzał się na Zayn'a.-Musimy Cię chronić..
-Przed?-docikałam.
-Moim bratem i innymi upadłymi.-powiedział Zee lekko dotykając mojego uda.
-Przecież Aaron to twój brat.-zmarszczyłam brwi.
-Mam jeszcze starszego brata nazywa się Mattew.
-I jest tak samo upadłym jak ty?
-Tak.-powiedział patrząc w moje oczy.-Ale jest owiele gorszy ode mnie.
-A co z Conor'em i Katerine?
-Są po stronie Matt'a.-odparł Zayn.
-A mogę wiedzieć czym lub kim reszta chłopaków oraz kim jest Conor wraz z Katerine?-spojrzeli się po sobie.
-Harry
jest wilkołakiem. Niall jak już wiesz białym aniołem,Aaron upadłym tak
jak ja, Matt i Conor,Lou jest hybrydą-zrobiłam zdziwioną minę.-Pół
wilkołak..
-Pół wampir wiem.-odpowiedziałam.
-To czemu zrobiłaś zdziwioną minę?-zapytał Luke.
-Bo
Harry i Lou w jednym pomieszczeniu? I jeszcze się nie pozabijali? To
trochę dziwne.-uśmiechnęli się do mnie.-Dobra,a Katerine'a jest...
-Czarownicą.-powiedzieli w tym samym momencie.
-Okey.Mogę zobaczyć jakie mam skrzydła?-zapytałam.
-To musi zrobić któryś z nas.-spojrzeli sie na sibie.
-To znaczy?-zapytałam zdezjorentowana.
-To znaczy,że skrzydła Ci"wyjdą" wtedy kiedy będziesz szczęśliwa,z którymś znas-pokazał na siebie i Zayn'a.
-Tak Zee coś wspominał że jest księga czy coś tam.
-Że jesteś pisana albo mi albo Luke'owi.-odparł mulat.
-Chłopaki mogę zostać sama?
-Jasne. Jak cos wołaj.-powiedział Zee.Podszedł do mnie i ucałował mój policzek tak samo zrobił Luke.Wyszli...
.......................................................................................
Podoba się? Mogę liczyc na co najmnie 5 komentarzy?
O Ja Cie piernicze Boski kocham.. ide czytać dalej
OdpowiedzUsuńRównież zapraszam do siebie Misia
http://zacznijmy-od-poczatku.blogspot.com/