czwartek, 30 lipca 2015

Rozdział 12

Od autorki: Przepraszam,że mnie nie było długo, ale lekarze i wgl. Co tam u Was misiaczki? I czy wgl ktoś czyta tego bloga? Jeśli czytacie to dajcie jakiś znak ile osób go czyta bo nie jestem pewna czy mam dalej pisać. Byłabym wdzięczna gdyby chociaż pod postem było z 5 komentarzy.



Oczami Zayn'a
Kiedy krzyknęła moje imię upadła na kolana i przestało ją boleć. Też go poczułem. Dotknąłem jej ramienia. Podniosła głowę i wyszeptała-Zayn?-uśmiechnąłem się i zobaczyłem,że ma iskierki w oczach. Ale się o nią martwiłem.Muszę to przyznać w końcu sam przed sobą,że mi na niej zalerzy. Wstała i wtuliła się we mnie.Objąłem ją ramionami. Prawie by upadła więc zwiększyłem uścisk. Zemdlała.Wziąłem ja na ręce jak panne młodą i rozłożyłem skrzydła.
-Gdzieś ją zabiorę. Będę ją pilnować.-powiedziałem i wzbiłem się w powietrze.Jeszcze mocniej przyciągnąłem dziewczyne do siebie.Lecieliśmy do mojego rodzinnego domu.Wylądowałem.Schwałem skrzydła i zaraz po tym skierowałem się na taras gdzie rozbrzmiewały głosy mojej rodziny.
-Zayn?-zpytała moja mama.-Co sie stało? O boże czy to...
-Tak mamo.Musisz mi pomóc.Zaczeło sie.-powiedziałem.-Oni są blisko.Skrzywdzą ją.-delikatnie przejechałem nosem po policzku Anastazji.Co ja robie?! Nie powinienem. Karciłem się w myślach.
-Chodz.-poszedłem za mamą.-Synku wiesz,że jest twoja?
-Wiem. Dzisiaj sie o tym dowiedziałem.
-Jak?
-Anastazja.-powiedziałem.
-Pokazałeś jej swoją księge?-zapytała zaskoczona.
-Tak.I co z tego? Ona nikomu nic nie powie.-powiedziałem kładąc ciało dziewczyny na łóżku.
Usiadłem obok.-Mamo nie chę jej zrobic krzywdy.Zrób coś.-pogłaskałm brunetkę po włosach.
-Kochanie nic nie moge zrobic...
-Czułem ten ból co ona.-przerwałem Trish.-Nie powinienem a jednak czułem.Ona krzyknęła moje imie i to sie skończyło.-mama z niedowierzaniem patrzyła na mnie. Zatkała usta dłonią i pokręciła głową.
-Zayn ona jest silniejsza niż myślałam.
-Wiem.
-Jeśli sie z nią połączysz. O mój boże...-spojrzała się na mnie i na Anastazje.-Będziecie silniejsi. Musisz uciekac z Aną oni niee pozwolą wam być razem.Pamietasz jak Ci mówiłam o takiej jak ona?-kiwnąłem głową-Zostali ukarani.-przełknęła głośno slinę.-Śmiercią.-powiedziała łamiącym sie głosem.Spojrzałem na brunetkę zmarszczyła śmieszne nosek.Uśmiechnąłem się pod nosem.
-Nie mart sie mamo my takiego błędu nie popełnimy.-powiedziałem.-Będę ją jak i siebie pilnował a i tak mamy jeszcze przyjaciół.-dotknąłem uda Anastazji. Trish nachyliła sie nade mną i pocałowała w czoło.
-Jesteście razem silniejsi pamietaj o tym.-powiedziała i wyszła. Spojrzałem na twarz dziewczyny. Wstałem z łóżka i zdjąłem z niej buty i spodenki. Sam sie też rozebrałem i położyłem obok.Byłem w bokserkach.Zasnąłem. Obudziło mnie szmotanie się Anastazji. Na czole miała kropelki potu.
-Ana? Ana obudz się!.-obudziła się. Spojrzała sie na mnie. Podniosła sie do pozycji siedzącej i skuliła nogi. Złapała się za włosy i delikatnie po nich przejechała długimi palcami.Dotknąłem jej pleców. Była spięta. Zacząłem lekko masować plecy i pocałowałem jej ramie.Rozluzniła się.Nie chciałem pytać się co jej sie śniło. Jak bedzie chciała to sama powie. Zerknąła na mnie,a w oczach miała łzy.Pociągnąłem ją do siebie, a ona zaraz się we mnie wtuliła.Głaskałem cały czas jej plecy.
-Ś-śni-i-ł-ło m-mi s-sie ż-że-mówiła dlawiąc się łzami.
-Cichuteńko jeśli nie chcesz nie mów.-szepnąłem jej na ucho i cmoknąłem w szyje.
-Śniło mi się,że wyrywają Ci skrzydła,a pózniej...-przełknęła ślin.-Wbijają Ci sztylet w serce.-szepneła.Wtuliła się jeszcze mocniej.-I,że zabiera mnie twoj brat.
-Aaron?-zaprzeczyła ruchem głowy.-Matt?-zapytałem wściekły. Kiwnęła głową.
-To on Ci wyrywał skrzydła.-powiedziała a po chwili poczułem jak delikatnie całuje mnie w szyję.-Nie chcę by cos Ci się stało.-szepneła mi to ucha.Uśmiechnałem się.
-Nic mi sie nie stanie.Chodz idziemy spać.-powiedziałem całując ją w czoło.
-Zayn?
-Tak?
-Mogę spać wtulona w Ciebie?-zapytała.Zrobiłem jej miejsce i zaraz znalazła się obok mnie.Wtuliła się w mój tors.Głaskałem ją po plecach.Splotła nasze nogi i dłonie ze sobią. Po chwili poczułem,że robi się strasznie lekka.
-Obiecuje,że nie pozwolie Ci zrobić krzywdy.Obiecuje.-szepnąłem i pocałowałem we włosy. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem....


.........................................................................................
No to jest już 12 rozdział. Podoba się? Bo ja mysle,że jest do kitu.

2 komentarze:

  1. To jest cudowne
    Kiedy będzie więcej !!!?
    Nie mogę się doczekać !

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisz, pisz, pisz :3
    Cudeńko <3
    Nie martw się u mnie komentuje conajmniej 3 a najwiecej 5
    A czytelniczek mam 13 xd

    OdpowiedzUsuń