sobota, 4 lipca 2015

Rozdział 6

Perspektywa Zayn'a
Spojrzałem na Anastazję. Myślała nad czymś, a do tego łkała. Nie lubie kiedy tak piękna istota płacze, ale się nie odzywałem. Mam nadzieję, że Aaron ich wyprowadził, a jeśli nie... to Ana będzie zdruzgotana. Z moich przemyśleń wyrwał mnie telefon.Nie patrzyłem na wyświetlacz tylko odebrałem go szybko bo Anastazja spała i nie chciałm jej budzić.
-Malik.-warknąłem.
-Hej stary z Anastazją wszystko dobrze?-zapytał Niall.
-Tak. Zasneła właśnie, a co z resztą?
-Z nimi wszystko ok, ale z Elizabet i Eveline już nie tak dobrze.-powiedział.
-Co ty pieprzysz do cholery Horan?!Przecież Anastazja się załamie.
-Przykro mi. I wiem kto spowodował ten wybuch.
-No to mów.
-Twój starszy brat razem z Conor'em i Katerine.
-Pierdolisz?!-powiedziałem chyba zbyt głośno bo Ana się poruszyła.
-Nie.
-Czyli Conor, Katerine i Matt to zorganizowali? Teraz widzę, że Luke chciał ją zabić, a nie ochronić bo gdyby chciał ją chronić.-spojrzałem się na dziewczynę.-To by nie pozwolił Conor'owi jej pilnować.
-Zayn dobrze wiesz, że Luke chciał dla niej jak najlepiej, a ufał Conor'owi bo nie był jeszcze tym kim jest teraz. Pamiętaj, że przed tym wypadkiem Conor był aniołem jasności.
-Luke mógł mi zaufać lub któremuś z Was, a nie temu gnojowi.
-Wiem Malik,wiem.Gdzie już jesteś?
-Zaraz będę dojeżdżał,a wy gdzie?
-Jedziemy do domu Anastazji by zabrać jej ciuchy. Jej mama przed śmiercią  dała nam klucze i powiedziała,że w jej gabinecie jest ta księga,mamy ją pilnować i dobrze opiekować.(jak mi się zrymowało xD) Nie pozwolić by dostała się w ręce Matt'a oraz poimformować jej brata o tym wypadku.-uśmiechnąłem się delikatnie.
-Dobrze. Spakujcie jej rzeczy i wezcie tą księge będzie trzeba jej wszystko wyjaśnić. Macie jak najszybciej do mnie przyjechać.
-Jasne. Nara Maliczku.
-Nara Horanku.-zaśmiałem się pod nosem.Rozłączyłem się. Zaparkowałem przed domem. Wysiadłem z auta i odtworzyłem drzwi od strony pasażera i delikatnie wyjąłem Anastazję z jego wnętrza.
-Zayn?-zapytała.
-Cichutko.-szepnąłem jej na ucho.Wtuliła się we mnie. Wyjąłem klucze i odtworzyłem drzwi(nie wiem jak to zrobił xD) zapaliłem światło i zacząłem kierować się w stronę schodów do mojego pokoju. Kopnąłem lekko drzwi i weszłem do środka. Anastazję położyłem na łóżku. Zacząłem zdejmować jej buty, które położyłem obok łóżka.Wstałem i podeszłem do szafy wyjąłem z niej koszule białą(nie wiem czemu białą))Usiadłem znowu na łóżku i zacząłem zdejmować z niej spodnie. Podniosłem lekko jej biodra do góry i zacząłem je zsuwać z drobnego ciała Anastazji. Przygryzłem wargę. Zdjąłem z niej bluzkę. Teraz leżała przede mną w samej bieliznie.Dotknąłem jej brzucha i delikatnie przejechałem po nim opuszkami palców. Po chwili się otrząsnąłem bo nie chciałem zrobić jej krzywdy i założyłem na jej ciało moją koszulę, ślicznie w niej wyglądała. Włosy opadały na poduszkę. Ychhh jak ja bym ją schrupał, ale obiecałem, że jej nie dotknę. Przykryłem ją pościelą i chciałem wyjść, ale jeszcze się obróciłem i spojrzałem na jej twarz. Oczy miała napuchnięte od płaczu.
-Obiecuję,że będę się tobą opiekował jak najlepiej będę umiał. Krzywdy Ci z chłopakami nie pozwolimy zrobić.-szepnąłem.Wyszedłem z pokoju. Drzwi zostawiłem lekko uchylone. Usłyszłem z dołu chałas. Zobaczyłem chłopaków....


...............................................................................
To na dzisiaj tyle jutro postaram dodać rozdział trochę wcześniej.
Dziękuje,że ktoś go czyta jestem szczęśliwa,że komuś się podoba.
Do jutra masie :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz