czwartek, 13 sierpnia 2015

Rozdział 13

Od autorki: Cieszę się że ktoś go czyta mam jeszcze kilka pomysłów na nowego bloga i może za niedługo dowiecie się jaki to pomysł.  A teraz życzę miłego czytania.




Oczami Anastazji
Obudziłam się koło Zayn'a. Byliśmy przytuleni do siebie. Spojrzałam na jego twarz i delikatnie dotknęłam jego policzka. Zmarszczył czoło. Wyglądał słodko kiedy tak robił.
-Ana?-zapytał i otworzył oczy. Uśmiechnął się.
-Tak to ja.-powiedziałam. Przewrócił mnie tak że leżałam prosto a on położył głowę na mojej klatce piersiowej. Odgarnełam jego włosy które spadały mi na twarz.-Nie za wygodnie Ci Zayn'i?-poczułam że robi kółeczka na moim brzuchu. Przymknełam oczy.
-Czy ty właśnie zdrobniłaś moje imie?-usłyszałam jego niebniański głos.
-Tak a co? Nie podoba się? -zapytałam bawiąc się jego włosami.  Podniósł się i spojrzał na mnie.
-Właśnie się podoba.-cmoknął mnie w policzek.-Możesz zarabiać moje imię jak tylko chcesz.
-Dziękuję za pozwolenie Panie Malik.-zaśmiałam się z resztą on również. Wstał z łóżka i zobaczylam go prawie w całej okazałości. Przygryzłam warge.
-Nie przygryzaj wargi.-warknął. Był tyłem do mnie obrucony.
-Skąd ty...
-Poprostu wiem.-powiedział. Podszedł do mnie i złapał  za podbrodek i pociągnął delikatnie w dół by uwolnić warge z pomiędzy zębów. Spojrzałam sie w jego oczy. Widziałam w nich strach,troskę i pożądanie? Zmarszczyłam brwi. Spojrzał się w moje oczy i zaczął się przybliżać. Ktoś zapukał do drzwi. Zayn się uśmiechnął i odszedł ode mnie.
-Prosze.-powiedział zakładajac spodnie. Weszła do pokoju kobieta. Uśmiechnęła się miło do mnie.
-Dzień dobry Anastazjo.
-Dzień dobry.-odpowiedziałam. Ona usiadła na łóżku i wyciągnęła do mnie dłoń.
-Jestem Trish mama Zayn'a.-podałam jej rękę.
-Miło mi panią poznać.
-Poprostu mów do mnie Trish aż taka stara nie jestem.-powiedziała wstajac z łóżka.
-Zayn synku w kuchni na stole są naleśniki dla Was ja już musze jechać. Zostajecie z dziewczynami. -miala już wyjść ale się zatrzymała i odwróciła do mnie.-A i Anastazja powiedziałam dziewczyną by Ci pozyczyły ciuchy i bez żadnych ale. Do zobaczenia później. -powiedziala i wyszła.
-Moja mama już taka jest.
-Spoko. Polubiłam ją.-powiedziałam wstajac. Po  chwili poczułam jak Zee obejmuje mnie w pasie.
-A tobie co?-zapytałam patrząc na jego prawy p robił . Uśmiechnął się i cmoknął w polik. Puścił mnie. Zaczęłam poprawiać łóżko.
-Zostaw zaraz to zrobię. -powiedział podchodząc do mnie. Złapał moja rękę w której trzymałam jeden koniecp pościeli i wyjął ja z moich dłoni.  Obrocilam się do niego przodem. Zaczełam płytko oddychac był bardzo blisko mnie. Przyciągnął mnie do siebie bliżej i chciał pocałować ale skierował się do koncika moich ust. Ktoś wtargnął do pokoju bo wejsciem tego nie można nazwać. Odsunelismy sie od siebie.
-Ooo Ana już sie obudziła!-Krzyknęła brunetka i podbiegla do mnie przytulajac z calej siły.
-Ej Waliya puszczaj ją. Udusisz mi Anastazje.
-Dobrze braciszku bez obaw.-powiedziała.  Podeszła do Zayn'a i poczochrała mu włosy. Uśmiechnął się do niej. Obrociła się do mnie.
-Chodź dam Ci ciuchy.-powiedziala łapiąc mnie za rękę.
-Tylko mi tam spokojnie i ma wrócić do mnie nie w kawałkach tylko cała!-krzyknął za nami. Weszliśmy do jednego pokoju.
-Wow.-wymsknelo mi się. Był koloru zielonego z paskami na bokach pokoju. Duże łóżko i garderoba.
-Podoba sie?-usłyszałam jej głos koło ucha.
-Tak piękny pokój. -usmiechnelam się do niej szczerze. Weszła do garderoby i wyjela z niej zestaw. Była to sukienka biała z tyłem dłuższym a przód krótszy,a do tego buty na obcasie też białe.
-Nie założę tego.
-Dlaczego? Nie podoba Ci się?
-Nie. Oczywiście że się podoba ale nie chce Ci jej zniszczyć.
-Poprostu ją załóż. -uśmiechnęła się i podała mi sukienkę z butami.-Będzie dobrze na tobie leżała. A jak chcesz iść do łazienki to po prawej stronie na lusterku są moje kosmetyki, ręczniki i wszystko co bedzie Ci potrzebne. -usmiechnelam sie.-W końcu za niedługo będziesz częścią rodziny.-Zmarszczyłam brwi. Co? Jak to częścią rodziny? Za nią zobaczylam mulata.
-Nie słuchaj jej. Mówi od rzeczy. -powiedział patrzac się na nią a Waliya szybko sie ulotniła. Podszedł do mnie i wziął za rękę.
-Tak jak Waliya mówiła w łazience sa potrzebnego rzeczy. Jak będziesz czegoś potrzebować to krzycz-pocalował mnie w czoło i odszedł. Weszłam do łazienki.  Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Po może 20 minutach wyszłam z pod prysznica.  Wytarłam się ręcznikiem i założyłam bieliznę która upralam i polozylam na kaloryfer zanim weszłam pod prysznic. Założyłam ją i spojrzałam w lustro. Uśmiechnęłam się do swojego odbicia. Wyjełam z kosmetyczki tusz brunetki i zaczęłam malować sobie rzęsy. Wysuszyłam włosy i zostawiłam lekkie fale. Umyłam zęby i ubrałam sie w przygotowany zestaw. Wyszłam z łazienki i zeszł na dół.  Zobaczyłam krzatajaca sie Waliya'e w kuchni.
-Hej.-poqiedziała.-Świetnie na tobie leży Ana. Chcesz coś do picia?
-Masz może sok?
-Jasne.-wyjeła z lodówki dzbanek z pomarańczową cieczą. -Mama zanim wyszła wycisneła sok z pomarańczy-nalala do szklanki i mi ją podała. Upiłam łyk.
-Pycha-powiedziałam. -Wiesz gdzie jest....
-Zayn?-przerwala mi. Kiwnelam głową- Na tarasie. Pali.
-Dzięki. -powiedziałam. Poszłam w stronę szklanych drzwi.  Odtworzylam je i podeszłam do niego. Spojrzał się na mnie i przygryzl warge. Zaciągnął sie dymem papierosowym.
-Ślicznie wygladasz Ana.-powiedział dmuchając na mnie. Zakasłałam.-Nigdy nie paliłaś?
-Nie i nie mam zamiaru.-powiedzialam patrząc sie w jego oczka. Przybliżył się do mnie i złapał za biodra przyciągając do siebie. Odgarnął moje włosy na bok i przygryzł płatek ucha.
-Jesteś moja-szepnął i złożył delikatny pocałunek na mojej szyji. Przymknełam oczy z tej przyjemnej pieszczoty.  Poczułam że się uśmiecha.  Podniósł głowę i spojrzał się na mnie. Pogłaskał mnie po policzku i uśmiechnął się.  Po chwili odsunął sie ode mnie tak szybko jak sie zjawił....





.........................................................
Czytasz kpmemtujesz. ♥♥

środa, 12 sierpnia 2015

Cześć i Czołem !

Sorka że nie pisze długo ale tata przyjechał i chodzilismy po urzędach żeby zrobić mi dowód. Tak wgl podoba Wam się moj blog? Jeśli czytacie to skomentujcię. W następnym tygodniu napisze 13 rozdział z Holandii. :* Kocham Was ♥

czwartek, 30 lipca 2015

Rozdział 12

Od autorki: Przepraszam,że mnie nie było długo, ale lekarze i wgl. Co tam u Was misiaczki? I czy wgl ktoś czyta tego bloga? Jeśli czytacie to dajcie jakiś znak ile osób go czyta bo nie jestem pewna czy mam dalej pisać. Byłabym wdzięczna gdyby chociaż pod postem było z 5 komentarzy.



Oczami Zayn'a
Kiedy krzyknęła moje imię upadła na kolana i przestało ją boleć. Też go poczułem. Dotknąłem jej ramienia. Podniosła głowę i wyszeptała-Zayn?-uśmiechnąłem się i zobaczyłem,że ma iskierki w oczach. Ale się o nią martwiłem.Muszę to przyznać w końcu sam przed sobą,że mi na niej zalerzy. Wstała i wtuliła się we mnie.Objąłem ją ramionami. Prawie by upadła więc zwiększyłem uścisk. Zemdlała.Wziąłem ja na ręce jak panne młodą i rozłożyłem skrzydła.
-Gdzieś ją zabiorę. Będę ją pilnować.-powiedziałem i wzbiłem się w powietrze.Jeszcze mocniej przyciągnąłem dziewczyne do siebie.Lecieliśmy do mojego rodzinnego domu.Wylądowałem.Schwałem skrzydła i zaraz po tym skierowałem się na taras gdzie rozbrzmiewały głosy mojej rodziny.
-Zayn?-zpytała moja mama.-Co sie stało? O boże czy to...
-Tak mamo.Musisz mi pomóc.Zaczeło sie.-powiedziałem.-Oni są blisko.Skrzywdzą ją.-delikatnie przejechałem nosem po policzku Anastazji.Co ja robie?! Nie powinienem. Karciłem się w myślach.
-Chodz.-poszedłem za mamą.-Synku wiesz,że jest twoja?
-Wiem. Dzisiaj sie o tym dowiedziałem.
-Jak?
-Anastazja.-powiedziałem.
-Pokazałeś jej swoją księge?-zapytała zaskoczona.
-Tak.I co z tego? Ona nikomu nic nie powie.-powiedziałem kładąc ciało dziewczyny na łóżku.
Usiadłem obok.-Mamo nie chę jej zrobic krzywdy.Zrób coś.-pogłaskałm brunetkę po włosach.
-Kochanie nic nie moge zrobic...
-Czułem ten ból co ona.-przerwałem Trish.-Nie powinienem a jednak czułem.Ona krzyknęła moje imie i to sie skończyło.-mama z niedowierzaniem patrzyła na mnie. Zatkała usta dłonią i pokręciła głową.
-Zayn ona jest silniejsza niż myślałam.
-Wiem.
-Jeśli sie z nią połączysz. O mój boże...-spojrzała się na mnie i na Anastazje.-Będziecie silniejsi. Musisz uciekac z Aną oni niee pozwolą wam być razem.Pamietasz jak Ci mówiłam o takiej jak ona?-kiwnąłem głową-Zostali ukarani.-przełknęła głośno slinę.-Śmiercią.-powiedziała łamiącym sie głosem.Spojrzałem na brunetkę zmarszczyła śmieszne nosek.Uśmiechnąłem się pod nosem.
-Nie mart sie mamo my takiego błędu nie popełnimy.-powiedziałem.-Będę ją jak i siebie pilnował a i tak mamy jeszcze przyjaciół.-dotknąłem uda Anastazji. Trish nachyliła sie nade mną i pocałowała w czoło.
-Jesteście razem silniejsi pamietaj o tym.-powiedziała i wyszła. Spojrzałem na twarz dziewczyny. Wstałem z łóżka i zdjąłem z niej buty i spodenki. Sam sie też rozebrałem i położyłem obok.Byłem w bokserkach.Zasnąłem. Obudziło mnie szmotanie się Anastazji. Na czole miała kropelki potu.
-Ana? Ana obudz się!.-obudziła się. Spojrzała sie na mnie. Podniosła sie do pozycji siedzącej i skuliła nogi. Złapała się za włosy i delikatnie po nich przejechała długimi palcami.Dotknąłem jej pleców. Była spięta. Zacząłem lekko masować plecy i pocałowałem jej ramie.Rozluzniła się.Nie chciałem pytać się co jej sie śniło. Jak bedzie chciała to sama powie. Zerknąła na mnie,a w oczach miała łzy.Pociągnąłem ją do siebie, a ona zaraz się we mnie wtuliła.Głaskałem cały czas jej plecy.
-Ś-śni-i-ł-ło m-mi s-sie ż-że-mówiła dlawiąc się łzami.
-Cichuteńko jeśli nie chcesz nie mów.-szepnąłem jej na ucho i cmoknąłem w szyje.
-Śniło mi się,że wyrywają Ci skrzydła,a pózniej...-przełknęła ślin.-Wbijają Ci sztylet w serce.-szepneła.Wtuliła się jeszcze mocniej.-I,że zabiera mnie twoj brat.
-Aaron?-zaprzeczyła ruchem głowy.-Matt?-zapytałem wściekły. Kiwnęła głową.
-To on Ci wyrywał skrzydła.-powiedziała a po chwili poczułem jak delikatnie całuje mnie w szyję.-Nie chcę by cos Ci się stało.-szepneła mi to ucha.Uśmiechnałem się.
-Nic mi sie nie stanie.Chodz idziemy spać.-powiedziałem całując ją w czoło.
-Zayn?
-Tak?
-Mogę spać wtulona w Ciebie?-zapytała.Zrobiłem jej miejsce i zaraz znalazła się obok mnie.Wtuliła się w mój tors.Głaskałem ją po plecach.Splotła nasze nogi i dłonie ze sobią. Po chwili poczułem,że robi się strasznie lekka.
-Obiecuje,że nie pozwolie Ci zrobić krzywdy.Obiecuje.-szepnąłem i pocałowałem we włosy. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem....


.........................................................................................
No to jest już 12 rozdział. Podoba się? Bo ja mysle,że jest do kitu.

piątek, 17 lipca 2015

Rozdział 11

Zostałam sama.Umyłam sie i weszłam pod prysznic by się spłukać.Wyszłam z pod prysznica i wytarłam się ręcznikiem.
-Cholera.-powiedziałam-Przecież muszę iść do pokoju bo nie mam ubrań.Jakbym nie mogła wziąść sobie wcześniej.-prychnełam.-Nie ma to jak gadać do siebie..-zaśmiałam się i pokręciłam z niedowierzaniem głową.Owinęłam się ręcznikiem.Odtworzyłam drzwi i wyjrzałam.Zayn leżał na łóżku mając przed sobą jakąś książke.
-Zayn?-zapytałam i zaraz obróćił głowę w moją stronę. Uśmiechnął się delikatnie.
-Już Ci przyniosłem.-powiedział.Podszedł do krzesła.
-Seio?-zapytałam.W ręce miał moją koronkową bieliznę i do tego spodenki i koszula(wszystko było białe)-Mogłam sama iść po ciuchy.-powiedziałam wyciągając do niego ręke.Podał mi te rzeczy i odszedł spoglądając na mnie.Stałam jeszcze chwilę w drzwiach i patrzyłam na niego.Wziął książke do ręki i znowu zaczął ją czytać.Uśmiechnął się po nosem.
-Idz bo zaraz zerwę ten ręcznik z Ciebie.-przygryzłam wargę,ale bardzo szybko się ulotniłam zamykając drzwi od łazienki.Ubrałam się i lekko pomalowałam.Zaczełam suszyć włosy.Kiedy były już suche ułożyłam je i zostawiłam fale.Wyszłam z niej(łazinki) do pokoju Zayn'a. Dalej siedział tak samo i przeglądał cały czas tą książke.Usiadłam obok niego.Spojrzał się na mnie i delikatnie uśmiechnął.Przyciągnął mnie blisko siebie(tak,że siedziałam między jego nogami) i zaczął mi pokazywać strony.
-To jest ta księga, o której Ci mówiłem ty też masz taką. Wiesz co?
-Hymm.
-Nie powinienem Ci jej pokazywać bo jest moja, ale chce Ci ja pokazać.
-Czemu?-zapytałam patrząc na jego lewy profil.
-Bo chcę żebys cos wiedziała.-spojrzał się w moje oczy. Zerknął na usta i przygryzł wargę.Wróciliśmy do przeglądania księgi.Delikatnie przejechałam po jednej ze stron opuszkami palców.U góry pisało coś po anielsku,ale zrozumiałam.Zmarszczyłam brwi.-Co sie stało?-zapytał tuż koło ucha.
-Dziwne rozumiem co tu pisze.-zrobił zaskoczoną minę -Powiedzieć Ci?-kiwnął głową.
-Najsilniejszy anioł.Jest więcej niż tylko aniołem,może używać różnych sztuczek i żywiołów.Moż manipólować i zauroczyć,ale nie może tego robić ani używać swoich mocy do wieku 17 lat.Skrzydła ujawniają się wtedy kiedy jej pleców dotknie osoba, którą kocha.-sojrzałam się na Zayn'a.-Taki anioł może być i aniołem ciemności jak i jasności.Będą je ścigały wszystkie anioły i istoty nieludzkie.Dlatego musi je chronić rodzina i bliskie jej osoby.-czytałam to dalej w myslach"Będzie czuć to co czuje osoba pisana jej/mu".Przeczytałam.Zobaczyłam,że na dole strony są jakieś napisy.Dotknęłam ich,a one się zaświeciły i zrobiły jaśniejsze.
-O cholera!-krzyknął.
-Cicho.-powiedziałam zatykając jego usta dłonią ale to nic nie dało bo zaraz wszyscy przylecieli w te pendy do Nas.
-Co się stało?-zapytali.Spojrzałam się na niego w stylu."Nie waż sie togo mówić bo urwę Ci jaja"
-Nie nic.-odpowiedział.Ufff.
-To czmu darłeś się "O cholera"?-zapytał Luke.
-Już nic rozmawialismy sobie z Anastazją o jej dzieciństwie.-nie no Malik brawo dla Ciebie umiesz kłamać.Wziełam go za rękę. Dobrze,że nikt nie zauważył.
-Okey.-powiedzieli i wyszli.
-Ty debilu mogłeś mnie wydać-powiedziałam uderzając go w klatke piersiową.
-Sorry.Pokaż to jeszcze raz.-uśmiechnął się.Dotknęłam dół strony.Znowu sie rozjaśniło.Ale to co tam widniało to nie zrozumiałam tego.Zayn zabrał mi księgę.Był przerażony.
-Zayn o co chodzi?-zapytałam odsuwając się trochę od niego.
-Nic.-warknął.Wstał z łóżka i wyszedł zabierając księge.Położyłam się,ale po chwili wstałam.Zeszłam na dół i przemknęłam obok chłopaków do holu.Ubrałam trampki koloru białego i wyszłam niezauważona.Szłam przed siebie bez celu. Zaczeło się ściemniać nawt nie wiem kiedy.Nagle rozległ się dzwięk z mojej tylnej kieszeni spodenek.Wyjełam telefon i spojrzałam na wyświetlacz.Zobaczyłam numer Niall'a. Odebrałam.
-Gdzie ty do cholery jasnej jesteś?! Dzwonimy od kilku godzin,a ty żadnego odzewu.Gdzie jesteś.-nagle poczułam palące mnie plecy.
-Aaaaaaa!-krzyknęłam.Upadłam na kolana.
-Cholera Ana? Ana!-krzyczał głos Zayn'a.
-To boli pomóż.-znowu krzyknełam.Czułam ten cholerny ból.Miałam łzy w oczach.Nagle przypomniałam sobie o kimś.Elizabet.Przestało piec,ale wygieło mnie do tyłu.-Zaaayyyyynnnn-wrzasłam najgłośniej jak umiałam. Po chwili przestało.Poczułam dotyk na ramieniu.Podniosłam głowę.-Zayn?-uśmiechnął się do mnie,ale w oczach miał strach.Wstałam i wtuliłam się w niego.
-Już dobrze.-szepnął mi na ucho.W pewnej chwili zobaczyłam ciemność...






............................................................................
Dobranoc miśki Jednokierunkowych <3

Rozdział 10

Obudził mnie hałas z dołu. Wstałam i zeszłam tak gdzie dobiegały te cholerne hałasy. Zobaczyłam bałagan w kuchni.
-Co wy żeście narobili?!-krzyknęłam i zaraz wszyscy się obrócili w moją stronę.
-My?Nic.Gotujemy.-odezwał się Niall.
-Właśnie widzę.-powiedziałam podchodząc do nieego.-A gdzie Zayn?-zapytałam sprzątając.
-Poszedł zapalić i kazał nam to posprzątać.
-Hahaha.-wybuchłam śmiechem. Bo Niall dostał od Loui'ego mąką w twarz. I tak rozpętała się wojna na na mąkę. Rzucaliśmy się nią dopóki do kuchni nie weszli Luk i Zayn.
-Co tu się do cholery dzieje?!-zapytał Zayn.
-To on/a zaczął/a-wszyscy pokazaywali na siebie. Ja na Niall'a Niall na Lou, Lou na Hazze. Hazz'a na mnie.Aaron na Hazz i to komicznie wyglądało. My w mące wytykający się nawzajem.
-Dobra to ja zacząłem-powiedział Lou.
-Macie to posprzątać,a Anastazja idzie się okąpać.-powiedział Zayn.
-Mogę im pomóc.-powiedziałam.
-Bez dyskusji Ana pod prysznic.
-Nie będziesz mi rozkazywał Zayn.-warknęłam. Zaczełam pomagać im sprzątać.
-Ona jak ma coś zrobić czy pomóc to to zrobi.-powiedział Luke. Podszedł do mnie brunet i przewiesił przez ramię.
-Zayn debilu póść mnie!Zaaayyynnn!-krzyczałam na niego bijąc go po plecach. Po chwili sie poddałam bo nie było sensu krzyczeć czy bić go bo ta ciota i tak by mnie nie póściła. Postawił mnie na podłożu.
-Idz się okąp.-powiedział wskazując na drzwi od łazienki.I wtedy wszedł Luke.
-Nie pójdę. Najpierw chcę im pomóc też nabałaganiłam.-powiedziałam chcąc go ominąć,ale złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie.Zaprowadził mnie do łazienki.
-Pomóc Ci się rozebrać czy rozbierzesz się sama?-zapytał,a za nim stał Luke'i. Nic nie odpowiedziałam tylko skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej.Zayn podszedł do mnie i zaczął rozpinać guziki koszuli.Kiedy skończył chciał zdjąć ją ze mnie, ale zaprotestowałam.
-Sama to zrobię.-powiedziałam.-Możecie już iść.-pokazałam na drzwi.Zayn podszedł do wanny,a Luke do mnie.-Co wy robicie?
-Pogadamy sobie bo musimy.-powiedział Luke'i i zaczął zdejmować ze mnie koszule. Nie wiem jak on to zrobił.Złapał za zapięcie stanika,ale go zatrzymałam.Zobaczyłam,że Zayn już nalał wody i do tego jakieś olejki.Podszedł do mnie i złapał za ramiączko i lekko je zsunął. Pocałował mnie w ramię.
-Wchodz.-uśmiechnęłam się do niego delikatnie.
-Odwródzcie się.-powiedziałam- Nie podglądać.-rozebrałam się i weszłam do wanny.Chłopaki się odwrócili i podeszli do mnie.Zayn był po mojej prawej,a Luke po lewej.
-Wiem,że Zayn Ci już powiedział kim jest tak samo jak Niall. Jesteśmy aniołami i ty też nim jesteś,ale silniejsza jesteś od Nas. Musisz wybrać pomiędzy jasnością,a ciemnością.-zmarszczyłam brwi.
-Powoli i od początku.-brunet westchnął.
-Elizabet i Eveline to nie twoja rodzina.Masz brata, nazywa się Liam Payne. Twoimi rodzicami są anioły.Ian czyli twój tata jest upadłym,a Barbara czyli twoja matka jest białym aniołem.Chcieli Cię chronić od niebezpiecznych osób.-przerwałam mu.
-Okey,a kiedy będę mogła się z nimi spotkać?
-Niedługo.-powiedział Luke.
-Możesz kontynuować.
-Teraz my.-spojrzał się na Zayn'a.-Musimy Cię chronić..
-Przed?-docikałam.
-Moim bratem i innymi upadłymi.-powiedział Zee lekko dotykając mojego uda.
-Przecież Aaron to twój brat.-zmarszczyłam brwi.
-Mam jeszcze starszego brata nazywa się Mattew.
-I jest tak samo upadłym jak ty?
-Tak.-powiedział patrząc w moje oczy.-Ale jest owiele gorszy ode mnie.
-A co z Conor'em i Katerine?
-Są po stronie Matt'a.-odparł Zayn.
-A mogę wiedzieć czym lub kim reszta chłopaków oraz kim jest Conor wraz z Katerine?-spojrzeli się po sobie.
-Harry jest wilkołakiem. Niall jak już wiesz białym aniołem,Aaron upadłym tak jak ja, Matt i Conor,Lou jest hybrydą-zrobiłam zdziwioną minę.-Pół wilkołak..
-Pół wampir wiem.-odpowiedziałam.
-To czemu zrobiłaś zdziwioną minę?-zapytał Luke.
-Bo Harry i Lou w jednym pomieszczeniu? I jeszcze się nie pozabijali? To trochę dziwne.-uśmiechnęli się do mnie.-Dobra,a Katerine'a jest...
-Czarownicą.-powiedzieli w tym samym momencie.
-Okey.Mogę zobaczyć jakie mam skrzydła?-zapytałam.
-To musi zrobić któryś z nas.-spojrzeli sie na sibie.
-To znaczy?-zapytałam zdezjorentowana.
-To znaczy,że skrzydła Ci"wyjdą" wtedy kiedy będziesz szczęśliwa,z którymś znas-pokazał na siebie i Zayn'a.
-Tak Zee coś wspominał że jest księga czy coś tam.
-Że jesteś pisana albo mi albo Luke'owi.-odparł mulat.
-Chłopaki mogę zostać sama?
-Jasne. Jak cos wołaj.-powiedział Zee.Podszedł do mnie i ucałował mój policzek tak samo zrobił Luke.Wyszli...





.......................................................................................
Podoba się? Mogę liczyc na co najmnie 5 komentarzy?
Przepraszam,że mnie nie było, ale wiecie lekarze i wgl a jeszcze 21 lipca (Moje urodzinki) idę do ginekologa a 24 na USG więc nie wiem czy będę. Czyta tego bloga ktoś? I tak wogóle to mam jeszcze kilka pomysłów na nowego xD Ale najpierw tego zakończe i zrobie nowego :) Co tam u Was Sis <3 Nie ma to jak dramy typu "Lou będzie ojcem","Niall ożeni się z lodówką" nie mogę z tymi plotkami. Nie znoszę kiedy ktoś plotkuje, a nie wie jaka jest prawda. Dzisiaj napiszę dwa rozdziały. Cieszycie się?
Ps: Nie mogę się doczekać teledysku do No Type <3

piątek, 10 lipca 2015

Rozdział 9

Czuć było od niego zapach perfum pomieszany z zapachem nikotyny.
-Chodz do środka bo będziesz chora.-powiedział Zee.Weszłam raze z nimi Niall'em do domu.
-A wy mi wytłumaczycie co się dzieje?-zapytałam. Usiedliśmy na sofie.Westchneli.
-Nie możemy Ci nic powidzieć musi to zrobić Luke.-powiedział blondyn.
-Mów za siebie Horan.-powiedział blązowooki.
-Malik wiesz,że musi jej to powiedzieć Luk lub Liam.
-No i co z tego?Chce wyjaśnień to jej je dam.
-Wiesz,że Luke nie będzie zadowolony z twojej decyzji?-rozmawiali ze sobą.
-Nie obchodzi mnie to.Nic mi nie zrobi bo Anastazja jest mi pisana.
-Nie zapominaj,ż jest również pisana Luke'owi.-słuchałam ich i nie wiedziałam o co im chodzi.
-Co znaczy,że jestem pisana albo tobie albo Luke'owi?O co chodzi?-zapytałam.Spojrzeli się na mnie.
-Anastazjo chodzi o to..
-Malik jeśli to powiesz Luke Ci ni wybaczy. Wiesz o tym?-przerwał mu Niall warknięciem.
-Mam to w dupie!Ma prawo wiedzieć do chuja!-krzyknął,aż podskoczyłam ze strachu.-Przepraszam.Chodzi o to,że każdy z nas ma swoją księgę,w której jest pisane kto jest komu pisany.
Jesteśmy aniołami.To znaczy ja i Aaron jesteśmy upadłymi, a Niall i Luke to białe anioły.-spojrzałam się na niego.
-Robisz sobie ze mnie jaja?!-zapytałam prychając.
-Chodz pokaże Ci.Wiedziałem,że tak będzie-zdjął bluzkę i zaraz zobaczyłam z jego barków wyrastające skrzydła. Podeszłam do niego i dotknęłam skrzydeł opuszkami palców.Wzdrygnął się.
-Przepraszam.-powiedziałam zerkając w jego oczy.
-Nic się nie stało.Poprostu nikt nigdy nie dotykał moich skrzydeł.Jesteś pierwsza,której na to pozwoliłem.-uśmiechnęłam się delikatnie.Znowu dotknęłam skrzydeł.Podtknęłam się i prawie bym upadła gdyby nie ręce Zayn'a.Przyciągnął mnie do siebie,a skrzydłami objął mnie tak samo jak rękami.Uśmiechnęłam się.Ale zaraz odsunął się ode mnie.Wyciągnęłam do nigo ręke i złapałam go.
-Zayn co sie stało?-zapytałam patrząc na jego twarz.
-Poprostu nie mogę.-powiedział.Przybliżyłam się do niego i wtuliłam w szyję.Przyciągnął mnie bliżej
 siebie.-Kiedy jestem blisko Ciebie czuję się dopełniony,ale nie mogę Cie trzymać przy sobi bo to si zle skończy.-szepnął mi na ucho.Poczułam,że ściska mocniej swoje palce na moim ciele.
-Zee to boli.-Powiedziałam, a on szybko ode mnie odskoczył.Schował skrzydła,wziął bluzkę i wyszedł na zewnątrz.Podeszłam do Niall'a.
-Co mu się stało?-zapytałam zakłopotana.
-Jak już mówił jesteś jemu jak i Luke'owi pisana. To zależy od Ciebie kogo wybierzesz.-usiadłam obok niego.
-Niall mogę no wiesz...
-Zobaczyć moje skrzydła?
-Tak.
-Nie powinienem,ale dobrze. wstał,zdjął bluzkę i pokazał je..Podeszłam do niego i dotknęłam ich opuszkami palców.Uśmiechnęłam się.Były białe jak śnieg.
-Są piękne.-Niall sie usmiechnął,a po chwili schował skrzydła i założył bluzkę.Usiadł.
-Powinnaś już iść spać.-usłyszałam Zayn'a.Wstałam i chciałam coś powiedzieć mu,ale Niall mi przeszkodził.
-Idz.Powinnaś odpocząć.Dużo się dzisiaj wydarzyło.Idz.-powiedział.Wstał i pocałował mnie w czoło.Skierowałam się do pokoju,ale musiałam przejść obok Zee. Złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie.Pocałował mnie w czoło i pogłaskał po policzku.Poszłam do pokoju,położyłam się i zaczełam myśleć nad dzisiejszym dniem.Moja mama i siostra,a raczej nieznane mi osoby umarły,ale je kochałam.Spadła mi łza na poduszkę.Elizabet zajmowała się mną od 16 lat.Luke jest aniołem wraz z Niall'em,Zayn'em i Aaron'em.To kim są Harry i Louis? Nie wiem nie mam pojęcia.Jutro bedę musiała się dowiedzieć.To wszystko mnie przerastało.Po jakimś czasie i rozmyślaniu o dzisiejszym dniu zasnęłam...



..........................................................................
No to mamy następny rozdział :) Słucham właśnie One Direction-Steal My Girl.
Wiecie jak mnie plecy bolą? Ychh nie da się wytrzymać. Podoba Wam się
następny rozdział moi kochani? Następny rozdział napiszę jak będzie
przynajmniej z 5 komentarzy. Bo nie wiem czy się podoba.
Wcześniej pisaliście,a teraz nic. Miłego wieczorku Kochani. <3